mój bardzo subiektywny przewodnik po polskich i zagranicznych słodkościach
Kategorie: Wszystkie | 1/10 | 2/10 | 3/10 | 4/10 | 5/10 | 6/10 | 7/10 | 8/10 | 9/10 | Ciekawostki | IDEAŁ 10/10 | wieści
RSS

IDEAŁ 10/10

niedziela, 08 lipca 2012

 

lindt porzeczka

 

Napiszę dziś o dwóch czekoladach Lindta. Pierwszą zajadam się od niedawna. Drugą znam już długo i czasami nachodzi mnie na nią ochota.

Pierwsza to gorzka czekolada z porzeczką i migdałami. Jest po prostu pyszna. Choć skład wcale mnie nie zachwyca - na pierwszym miejscu jest cukier, dopiero potem kakao (min. zaw. to 49%), oprócz masła kakaowego zawiera też lecytynę sojową i takie tam, to i tak nie jest to w stanie mnie odstraszyć.

Czekolada jest z serii EXCELLENCE, wiec to cienka tabliczka. Ja lubię raczej te słuszne, ale ponownie - to też mnie nie zniechęca ;)

Po rozdarciu foli, dosięga nas przyjemny zapach porzeczki zmieszanej z kakao. Czekolada pięknie się błyszczy, jest gładka i twarda. Smakuje mocno (ale nie intensywnie) kakaowo, miesza się z nutami porzeczki i chrupie dzięki płatkom migdałów. To trio to doskonałe połączenie. Poezja wręcz! ;)

Producent: Lindt
Cena/waga: ok. 7zł/100g
Wartość energetyczna: 100g - 500 kalorii
Gdzie kupiłam? dostałam

Moja ocena: 10/10

 

lindt chilli

 

Druga czekolada, to pewnie dobrze Wam znany Lindt z chili. Jak już wspomniałam kupuję ją od czasu do czasu ale nie dlatego, że jakoś wybornie mi smakuje ale dlatego, ze jest dobra a mnie dosięga zachcianka na takie połączenie. Pomyślałam więc, że przy okazji opisywania Lindta z porzeczką, skrobnę i słowo o tym z chilli.

Nie biorąc pod uwagę dodatków, to skład mają obie czekolady chyba identyczny. Również tę samą min. zawartość kakao. Wszystkie cechy mogłabym przepisać z pierwszej recenzji. Jeśli natomiast chodzi o ekstrakt z chili, to niestety nie ma podanej procentowej zawartości. Jednak ostrość papryczek czuć doskonale. Mnie połączenie gorzkiej czekolady z ostrą przyprawą pasuje. Może nie codziennie, ale od czasu do czasu lubię tak sobie dogodzić ;) Oczywiście nie jest to ostrość, która pali. Ona zaledwie muska podniebienie. Tym, którzy nie próbowali, polecam.

Producent: Lindt
Cena/waga: ok. 7zł/100g
Wartość energetyczna: 100g - 500 kalorii
Gdzie kupiłam? Real

Moja ocena: 6/10

 

Jeśli miałabym wybrać jednak między Lindtem z chilli a Lindtem z solą morską wybieram tę drugą (muszę ja też kiedyś opisać na blogu). Ale dzisiaj na piedestale stawiam Lindta z porzeczką i migdałami :))


niedziela, 03 czerwca 2012

 

 

ritter sport

 

Zachwycił mnie skład tej czekolady! Zobaczcie tylko: miazga kakaowa, cukier, tłuszcz kakaowy, naturalna wanilia. To absolutnie wszystko! 4 cudownie naturalne składniki! Można? Ritter Sport odpowiada, że można ;)

Ta czekolada musiała smakować wspaniale i tak też było. Pachnąca kakao, twarda, błyszcząca, gładka, jedwabista, aż chrupała przy łamaniu. Głęboki smak kakao wyczuwalny już w pierwszym kęsie, pozostawia na podniebieniu mocny, nieco cierpki (to czekolada dla amatorów ;) posmak. Zawartość ponad 70% kakao robi swoje. A do tego odpowiednia grubość kostek. Na pewno powtórzę ten zakup.

Producent: Ritter Sport
Cena/waga: ok. 5zł/100g
Wartość energetyczna: brak informacji
Gdzie kupiłam? Alma

Moja ocena: 10/10

środa, 29 lutego 2012

 

orion

orion


orion 

 

Odkryłam w Czechach czekoladę tak dobrą jak biały Ritter Sport z orzechami laskowymi i chrupkami, A może nawet i lepszą! Dziś więc o tym odkryciu.

Pomysł wydaje się banalnie prosty a jakże rzadko jest spotykany. Swego czasu kupowałam pralinki Lindor Lindta i Fioretto Stracciatella. Ritter Sport też miał chyba taką czekoladę. Ale czy wśród polskich producentów ktoś wykorzystał ten pomysł? Nie kojarzę.

Stracciatella - biała tabliczka z kawałkami ciemnej, gorzkiej czekolady i tutaj wzbogacona jeszcze o chrupki ryżowe (ryžové chrumky ;))

Sama czekolada jest bardzo dobra - delikatna, śmietankowa. Co ważne, nie zawiera tłuszczy roślinnych a jedynie masło kakaowe i to się chwali. Charakteru nadają jej wspomniane kawałki czekolady. Duże kawałki. W sporej ilości (wprawdzie producent pisze w składzie o 7% ale wydaje się jakby było ich więcej). Ich gorzki smak (zawierają min. 50% kakao) doskonale przełamuje śmietankową słodycz białej czekolady. I to by wystarczyło do szczęścia. Ale Orion zaskakuje jeszcze chrupiącym, zbożowym dodatkiem (2%). Podobny jest w zalinkowanej wyżej Ritter Sport i tutaj równie świetnie się sprawdza, nadając aksamitnej strukturze czekolady, przyjemnej kruchości.

Naprawdę przyjemna rzecz!

Producent: Orion (Nestle)
Cena/waga: 22kc/95g
Wartość energetyczna: 100g - 568 kalorii
Gdzie kupiłam? Kaufland Czechy

Moja ocena: 10/10

niedziela, 09 października 2011

 

kolonada

 

 kolonada

kolonada

I dziś opowiem o rzeczy, którą odkryłam będąc w Czechach i która bardzo, bardzo mi posmakowała. Mowa o przekładanych andrutach KOLONADA (Marianske Łaźnie 1856). Jak na opakowaniu pisze producent, są to tradycyjne Lázeňské trójkąty. Ciekawość kazała mi poszukać czegoś na ten temat w internecie i z pomocą przyszła nieoceniona Wikipedia ;)

Lázeňské oplatky - są to okrągłe, przekładane różnymi kremami opłatki, np. migdałowym, ajerkoniakowym, waniliowym, orzechowym, czekoladowym, cynamonowym, nugatowym, cytrynowym. Sprzedawane są najczęściej w czeskich uzdrowiskach, takich jak Karlowe Wary (tam można zjeść je na ciepło), Franciszkowe Łaźnie, Mariańskie Łaźnie (produkcją zajmuje się firma "Kolonáda"). 

A TUTAJ na stronie producenta możecie zobaczyć cały asortyment firmy. Przyznam, że ich witryna bardzo mi się podoba i z przyjemnością ją przejrzałam.

Tyle teoria, przejdźmy więc teraz do rzeczy. Kupiłam dwa smaki -  orzech laskowy i czekolada. Była jeszcze wersja kakaowa, którą pominęłam. Nie wiedziałam jeszcze jakie pyszności biorę z półki, więc niestety dużego zapasu nie zrobiłam. Jednak teraz będę kupowała Lázeňské trójkąty w ciemno.

Najpierw orzechowa wersja. Trójkąt składa się z cieniutkich, delikatnych andrutów (bodajże sześciu) przekładanych szczodrze kremem z orzechów laskowych. Jak pisze czeski producent, orzechowe jądra to 5,6% ;) W kremie nuta orzechowa jest wyraźna i intensywna. Masa jest pyszna, a to ważne, bo taki trójkąt zawiera aż - uwaga! - 80% kremu!! Myślę, że właśnie w tym tkwi siła tych przekładanych andrutów. Ma się wrażenie delektowania smakowitym, aksamitnym kremem subtelnie otulonym delikatnymi, cieniutkimi, kruchymi andrutami.

Wersja czekoladowa jest równie pyszna (jak nie pyszniejsza). Po otworzeniu opakowania dosięga nas smakowity, naturalny, mocny zapach gorzkiej czekolady. I smak odpowiada temu aromatowi. Opłatki są delikatnie czekoladowe, natomiast krem smakuje czekoladą bardzo intensywnie (zawartość czekolady w nadzieniu to 13,5%). Analogicznie do orzechowego smaku, otrzymujemy w jednym waflu aż 80% subtelnego, aromatycznego, rozpływającego się na podniebieniu kremu. Jest mniej słodki od wersji orzechowej i chyba bardziej mi posmakował. Polecam!

Producent: Opavia Czechy
Cena/waga: 10kc/50g
Wartość energetyczna: 1 trójkąt orzechowy (25g) - 130 kalorii;
1 trójkąt czekoladowy (25g) - 134 kalorie
Gdzie kupiłam? Albert Czechy

Moja ocena: wersja orzechowa 9/10; wersja czekoladowa 10/10


czwartek, 16 czerwca 2011

 

 

 krem

 

krem

 

Pamiętacie Drodzy Czytelnicy, moją recenzję kremu kokosowego zakupionego w ramach Tygodnia Luksusu w Lidlu (TUTAJ)? Pisałam wówczas, że oprócz wspomnianego, do kupienia był jeszcze kawowy i nugatowy.

I właśnie kawowy nabyłam podczas przedświątecznego Koszyczka Luksusu (zakup nugatowego zostawiłam na kolejny raz - ostatnio zaczynam mieć przesyt, tym jakże lubianym przeze mnie smakiem ;).

Krem mocca wygląda znakomicie. Gęsty, kremowy, ciemnobrązowy z mnóstwem drobinek gorzkiej kawy. Po uchyleniu wieczka, dosięga nas smakowity, intensywnie kawowy a jednak czekoladowy aromat. Pierwsze zetknięcie z kubkami smakowymi i .... mmm... pyszności :)
Krem ma naprawdę mocną nutę dobrej kawy (pasta mocca 5%) która harmonijnie współgra ze smakiem kremu czekoladowego (kakao w proszku 7%). Do tego mocno rozdrobnione a jednak chrupiące i wyraziste ziarenka kawy. Wszystko to zamknięte w aksamitnej konsystencji, tworzy przepyszną całość. Polecam :)

Producent: nieznany dla Lidla
Waga/cena: 200g/6,99zł.
Gdzie kupiłam? Lidl

Moja ocena: 10/10

wtorek, 18 stycznia 2011

 

 

 

trufle

 

 

 

trufle

 

 

 

trufle

 

 

 

 

Uwielbiam czekoladowe trufle. Prawdziwe czekoladowe trufle. By uniknąć nieporozumień w tej kwestii, zacznijmy dziś od tego czym są (albo czym na pewno nie są) PRAWDZIWE trufle. W Polsce bowiem nazwa ta jest nadużywana. U nas mianuje się truflami zwykłe cukierki z dodatkiem alkoholu jak np. te czy te. Są to jednak tylko cukierki nadziewane.

Trufle czekoladowe, jak sama nazwa wskazuje, przypominać powinny właśnie te najdroższe wśród grzybów. Ich forma przybiera postać niezbyt atrakcyjnej bryłki, ale to, co kryje się pod tym płaszczykiem, to poezja smaku! :) Oczywiście i tutaj znajdziemy wiele odmian ale włoskie są moim zdaniem bezkonkurencyjne. Pierwszy raz spróbowałam ich lata temu, gdy dostałam pudełko w prezencie - prosto ze źródła. Zakochałam sie w tym smaku. Gdy tylko ktoś wybierał się w tamte strony, natychmiast dostawał ode mnie szczegółowe wytyczne co do zakupów ;)

Jakiś rok lub półtora temu, podobne cudo pokazało się w Lidlu w ramach Tygodnia Włoskiego. Patrzę na etykietę - rzeczywiście - made in Italy. Biorę więc. I od tego czasu zawsze ich w lidlowych ofertach wypatruję :) W opakowaniu (które notabene zmieniło w tym roku swój wygląd - wcześniej kartonik był czarny) znajdziemy trufle białe i czarne. Producent opisuje je następująco: włoski specjał z białej i deserowej czekolady, z delikatną masą z orzechów laskowych z Piemontu.

Zacznę od białych. Ta całkiem spora, twarda, biało-beżowa bryłka delikatnie pokryta miałkim cukrem puderem, kryje w sobie samą rozkosz :) Kawałki białej czekolady (34%), orzechy laskowe (21%) oraz drobinki nugatu (ale nie TAKIEGO) tylko nugatu z miodu, orzechów, cukru i białek. Warto nadmienić, że każdy składnik tej białej trufli smakuje wyraźnie tzn. bez wysiłku wyczuwamy waniliową białą czekoladę, nutę orzechów laskowych oraz delikatnie ciągnący nugat. Wszystko to współgra ze sobą słodko i idealnie. Nie potrzebuje i nie zawiera sztucznych aromatów, co teraz jest prawdziwą rzadkością.

A teraz ciemne trufle.
Tych samych rozmiarów, równie twarde (pisząc twarde w obu przypadkach mam na myśli twardość taką jak np. w Michałkach Zamkowych) oraz o podobnym składzie. Różnica oczywiście tkwi w czekoladzie - tutaj zamiast białej mamy ciemną. Ale proporcje pozostają te same. Drugą i ostatnią zmianą jest dodanie do ciemnych trufli naturalnego kakao, w którym również bryłki są otoczone. O ile jasne trufle zachwycą miłośników białej czekolady, o tyle te dedykowane są amatorom ciemnych tabliczek. Głęboki, intensywny smak kakao z dodatkiekiem orzechów laskowych i kawałaków nugatu - ponowna rozkosz dla podniebienia.

Producent: wyprodukowani i pakowano we Włoszech (brak dokładnych informacji)
Cena/waga: 9,99zł./200g
Gdzie kupiłam? Lidl

Moja ocena: 11/10 (a co! ;)

 

piątek, 12 listopada 2010

 

michałki

 

michałki

 

 

 

 

michałki

 

michałki

 

 

 

I przyszedł czas na recenzję wielokrotnie wspominanych tutaj jako jedne z moich ulubionych cukierków czekoladowych, Michałków Zamkowych Wawel. Uwielbiam Michałki i po wielu wypróbowanych (śmiem twierdzić,  że jadłam każdą ich wersję) zawsze wracam do najlepszych. Firmy Wawel.

Jaki jest Michałek idealny?
Zacznijmy od czekolady, która powinna być nie za słodka, najlepsza jest ciemna, o stosunkowo wysokiej np. 43% zawartości kakao. Środek cukierka musi pokrywać słuszną (koniecznie!) warstwą. Michałkom z cieniutką warstewką czekoladową mówimy zdecydowane NIE :) Oczywiste jest to, że czekolada odznaczać się powinna dobrą jakością i być krucha przy gryzieniu.
Środek cukierka idelanego powinien być aromatyczny, pachnieć orzechami i kakao i tak też smakować. Nie bez znaczenia są również spore kawałki orzechów. Jeśli te ostatnie występują w ilości 20% jest to jak najbardziej trafiona liczba.
A! I wielkość! Michałek musi być duży :)

I powyższy opis dokładnie pasuje do Michałków Zamkowych Wawel. Ale tych z dwóch pierwszych zdjęć. Dwie ostatnie fotografie oczywiście również przedstawiają Michałki Wawel. Jednak są one tańsze niż te pierwsze, jakieś takie małe, więc rzadko się na nie decyduję.

Wawel ma również w ofercie pyszne Michałki Zamkowe Białe KLIK oraz Złote, których recenzja już wkrótce!

Producent: Wawel
Cena/waga: pierwsze 25zł./kg drugie 20zł./kg (polecam jednak kupować o ile to możliwe, cukierki paczkowane, te kupowane na wagę często są zwietrzałe)
Gdzie kupiłam? Real

Moja ocena: 10/10

 

czwartek, 07 października 2010

 

kawa

 

Dziś kolejna kawa instant - Cappuccino Specials Jacobs z Milką. Ale będzie to bardziej wpis zbiorczy o serii kaw wynikłych z połączenia Milki i Jacobs, która jest bardzo przeze mnie lubiana.

W Niemczech (a także na swojskim allegro) można kupić pyszne kombinacje kaw Jacobs z Milką. Moją absolutnie ulubioną jest Jacobs z dodatkiem białej Milki i marcepanu - aksamitna, gęsta, obłędnie pachnąca i smakująca amaretto, marcepanem i wanilią. Pyszna! Szkoda, że tej na allegro kupić nie można a i w Niemczech pojawia się zazwyczaj tylko przed Bożym Narodzeniem.

Wspaniale smakują także Cappuccino Jacobs z Milką toffee, waniliową i orzechową. Natomiast wersja czekoladowa najmniej do mnie przemawia, przypominając nieco rozowdnione kakao.

W Polsce ogólniedostępne (czytaj: niemalże w każdym hipermarkecie) są chyba jedynie widoczne na zdjęciu Cappuccino Specials z kawałkami mlecznej Milki oraz to samo ale w wersji orzechowej.

Oba są bardzo dobre - nie lurowato rzadkie, ale gęste i intensywne w smaku, z dużą ilością aromatycznej pianki, słodkie ale słodkie w sam raz, no i z naprawdę spora ilością kawałków mlecznej Milki (lubię kiedy nie wszystkie się rozpuszczą i zostaną mi na dnie kubka do wyjadania łyżeczką :))

Polecam, wciąż jednak ubolewajac że wersja biała czekolada + marcepan jest u nas niedostępna :(

A na koniec wskazówka: nie zalewajcie tych kaw wrzątkiem! Pozwólcie by od wyłączenia czajnika woda postała nawet 2 minuty i dopiero taką zalewajcie cappuccino. Gwartantuję, że będzie smaczniejsze a pianka naprawdę duża :)

Producent: Kraft
Cena/waga: 1,19zł./1 saszetka (9zł./10saszetek)
Gdzie kupiłam? Społem, Real

Moja ocena: 10/10
Ocena jest dla całej serii. Tak wysoka głównie ze względu na Cappuccino z dodatkiem białej Milki i marcepanu.

wtorek, 29 czerwca 2010

 

horalky


Już na samym początku zdradzę konkluzję ;) To moje ulubione wafelki i bardzo się cieszę, że już od kilku miesięcy można je dostać na polskim rynku bez większych trudności.
Moim zdaniem, żadne inne im nie dorównują. Horalky są kruche tak jak trzeba, mają więcej warstw niż standardowo mają wafelki nadziewane, kremu jest naprawdę dużo (72%!) i jest on "konkretny" - gęsty i smakuje intensywnie. Delikatnie pokryty cienką warstwą polewy kakaowej. Mimo, że słusznych rozmiarów, nie mamy uczucia przesłodzenia. 

horalky


Prezentuję wafelek mleczny nieprzypadkowo - jest on obok kokosowego moim ulubionym. Choć wszystkie smaki lubię, to przyznam, że miewam czasami wrażenie, iż orzechowy smak Horalków jest nieco sztuczny, co mimo wszystko nie przeszkadza mi tak bardzo ;)

Nie będę więcej rozpisywać - po prostu daję 10 i polecam z czystym sumieniem.

A TUTAJ recenzja podobnie pysznych wafelków tej samej firmy :)

Producent: IDC Holding Słowacja
Cena/waga: 0,99zł./50g
Gdzie kupiłam: Real/Społem


Moja ocena: 10/10

 

poniedziałek, 31 maja 2010

 

 

 

orzechy
orzechy
Jeśli miałabym wytypować dziesiątkę moich ulubionych słodyczy, m&m's z orzechami na pewno by się w niej znalazły.

Jestem im wierna od przedszkola, albo i jeszcze wcześniej, kiedy to moja ukochana Babcia przywoziła mi z Francji te żółte, półkilogramowe (!) paczki m&m'sów. Pośród skarbów wyjmowanych z szeleszczących toreb - Bounty, Marsów, bananów i Danonków (o to by przynosić kolorowe kubeczki po jogurtach prosiły mnie panie w przedszkolu ;) to właśnie M&M's zyskały moje uwielbienie.
Co sprawia że tak wyróżniają się z pośród całej reszty podobnych produktów? Przede wszystkim kolorowe skorupki o idealnie wyważonej grubości. Na żadnych innych nie ma tej połyskliwej, chrupiącej warstwy - w podróbkach orzeszki pokrywają zazwyczaj matowe, wyblakłe kolory.

Drugi ważny aspekt - czekolada. Mleczna, gęsta, nieprzesadnie słodka. Do tego zawsze chrupiący orzech.

Szkoda tylko, że do nas nie docierają wszelkie inne edycje m&m'sów - z migdałami, z ciasteczkami, z gorzką lub białą czekoladą zamiast mlecznej, z masłem orzechowym, kokosowe,...szkoda. Z białą czekoladą, migdałami i ciasteczkami miałam okazję próbować - pyszności! zwłaszcza biała czekolada i migdały.

Producent: Mars Polska
Cena/waga: 3,49/110g
Gdzie kupiłam: Real ale dostaniemy wszędzie ;)

Moja ocena: 10/10

 
1 , 2
Zakładki:
*********************
**********************
*********************
UWAGA
LUBIĘ:
SŁODKIE LINKI
Spis alfabetyczny:
Szablon
Reklama na blogach - Blogvertising.pl
Reklama
Related Posts with Thumbnails Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...